Brazylijczycy zostali zwycięzcami Ligi Światowej 2007! W spotkaniu finałowym "Canarinhos" pokonali reprezentację Rosji 3:1!
Spotkanie finałowe to reprezentacja Rosji rozpoczęła lepiej i po kilku chwilach od rozpoczęcia meczu prowadziła 3:1. Jednak przed pierwszą przerwą techniczną dobre akcje Brazylijczyków w bloku i obronie pozwoliły im wyprowadzić skuteczne kontry doprowadzić do stanu 8:7. Po przerwie "Sborna" znów jednak zaprezentowała swój wielki atut, doskonałą zagrywkę.
Dwa potężne uderzenia Aleksandra Wołkowa przyniosły Rosjanom punkty i Rosjanie uciekli swoim rywalom na trzy "oczka" (12:9). Kolejny as serwisowy, tym razem w wykonaniu Semena Połtawskiego, jeszcze powiększył przewagę drużyny trenera Władimira Alekny (14:10).
W drugiej części seta straty Brazylijczyków wcale nie malały. Co więcej - po bloku Jurija Bierieżki na Gibie "Sborna" prowadziła 20:15 i była bardzo bliska zwycięstwa w tym meczu. W ostatnich fragmentach partii "Canarinhos" nie pokusili się o dokonanie siatkarskiego cudu. W ostatniej piłce seta Giba uderzył z szóstej strefy daleko w aut i Rosja wygrała pierwszą partię 25:18.
W drugiej partii początkowo również to Rosjanie dyktowali warunki gry. Przy stanie 3:2 niedokładnie na drugą linię do Giby wystawił Ricardo, ten nie był w stanie zdobyć punktu z niezwykle trudnej piłki i "Sborna" objęła prowadzenie 4:2. Kilka akcji później szybującą zagrywkę Chamuckich fatalnie przyjął Giba i było już 7:4. Jednak zaraz potem Andre skończył kontrę "Canarinhos", a błąd w odbiorze popełnił Korniejew, dzięki czemu zawodnicy trenera Bernardo Rezende doprowadzili do remisu 7:7.
Jednak w drugiej części partii zespół Rosji wywalczył kolejnego mini breaka, a jako że świetnie spisywał się w ataku i zagrywce nie dawał rywalom wielu szans na odrobienie strat. Umożliwił im to dopiero Semen Poławski, myląc się w ataku chyba po raz pierwszy w tym meczu. Po tym jak rosyjski atakujący uderzył piłkę w aut było już po 15. Jednak tuż po przerwie Połtawski zablokował Andre i "Sborna" znów wygrywała dwoma punktami. Potem było nawet 22:19 dla rosyjskiej drużyny i wydawało się, że drugi set także padnie łupem tej ekipy.
Ale finisz Brazylia miała piorunujący, a dużą rolę odegrał Giba. Jego niezbyt mocne, ale bardzo trudne technicznie do odebrania serwisy sprawiły Jurijowi Bierieżce masę kłopotów. Młody rosyjski przyjmujący nie był w stanie dokładnie dograć piłki do siatki dzięki czemu Brazylijczycy wyprowadzali skutecznie kontry. Od stanu 21:23 zdobyli cztery kolejne punkty, a ostatnią akcję seta zakończył Andre Nascimento. Brazylia wygrała 25:23 i doprowadziła do remisu 1:1 w setach.
Trzeci set rozpoczął się od niezwykle zaciętej walki. Żaden z zespołów nie był w stanie odskoczyć na więcej niż dwa punkty. Rosjanie mocno zagrywali i atakowali, ale brazylijski rozgrywający nawet przy słabszym przyjęciu potrafił tak wystawić piłkę, że jego koledzy nie mieli problemów ze zdobywaniem punktów. Na pierwszej przerwie technicznej "Canarinhos" prowadzili 8:7.
Później po asie serwisowym Murilo i świetnym bloku Ricardo i Gustavo na Połtawskim, a zaraz potem tych samych dwóch zawodników na Korniejewie dał Brazylii trzypunktową przewagę (15:12). "Sborna" wykorzystując niefrasobliwość przeciwników w ataku zdołała jednak szybko wyrównać na 15:15, a w końcówce Semen Połtawski popisał się asem serwisowym i Rosja wyszła na prowadzenie 21:19. "Canarinhos" dość szybko wyrównali na 21:21 po ataku na kontrze Murilo. Walka punkt za punkt trwała jeszcze bardzo długo, Brazylijczycy mieli już cztery piłki setowe, ale wykorzystali dopiero piątą, zatrzymując blokiem próbującego kiwać Poławskiego.
W kolejnej odsłonie Rosjanie dzięki świetnej grze w bloku w początkowej części meczu, gdy w dwóch kolejnych akcjach najpierw zatrzymany został Giba a potem Murilo, objęli prowadzenie 5:2. Później jednak udane akcje Brazylijczyków w obronie pozwalały im wyprowadzać skuteczne kontry, które kończyli Andre i Giba. Po pierwszej przerwie technicznej "Canarinhos" skutecznie zagrali też w bloku i dzięki zdobyciu pięciu kolejnych punktów wygrywali już 12:10.
Rosjanie jednak, tak jak to już bardzo często miało miejsce w tym secie, szybko wyrównali i od tej pory aż do samego końca toczyła się walka punkt za punkt. Niestety dla Rosjan przy stanie 22:21 dla Brazylii w aut zaatakował Semen Połtawski i "Canarinhos" w końcu odskoczyli na dwa punkty.
W kolejnej akcji rosyjski atakujący został zablokowany, było 24:21 i cały "Spodek" zaczął skandować "ostatni, ostatni!". Pierwszego setbola jeszcze Brazylia nie wykorzystała, ale przy drugim w ataku pomylił się Bierieżko. Brazylijczycy wygrali czwartą partię 25:21 i cały mecz 3:1!
Brazylia wygrała Ligę Światową po raz piąty z rzędu. Rosja wywalczyła srebrne medale, a na trzecim miejscu uplasowali się Amerykanie. Polacy niestety ukończyli rozgrywki tuż za podium, na czwartym miejscu.
Brazylia - Rosja 3:1 (18:25, 25:23, 28:26, 25:21)
Natomiast...
Polska przegrała w Katowicach 1:3 z USA w meczu o trzecie miejsce w turnieju finałowym Ligi Światowej siatkarzy. Przed rozpoczęciem rywalizacji kibice, zawodnicy i trenerzy spodziewali się miejsca na podium.
Polska powtórzyła wynik z Belgradu z 2005 roku gdzie również zajęła czwarte miejsce. "To były dwa różne występy" - powiedział Raul Lozano. "W Belgradzie straciliśmy szansę na dobry wynik. W Katowicach w spotkaniu o brązowy medal nie graliśmy na swoim normalnym poziomie." Polska w 2005 roku przegrała z Serbią i Czarnogórą 2:3 prowadząc w półfinale 2:0 i 22:17.
Raul Lozano przypomniał, że w 2006 roku Polska w fazie grupowej cztery razy pokonała USA. W piątek odniosła również zwycięstwo nad tym zespołem. W szóstym kolejnym meczu z Amerykanami przegrała. "Przy naszej normalnej dyspozycji jesteśmy w stanie wygrać z USA" - powiedział polski trener. "W niedzielę, podobnie jak w sobotę w półfinale z Brazylią, nie funkcjonowała u nas przede wszystkim zagrywka".
Podsumowując tegoroczny występ polskich siatkarzy w Lidze Światowej trener Raul Lozano podkreślił, że był on najlepszy w całej historii startów od 1998 roku. "Do półfinałowego spotkania z Brazylią przystępowaliśmy z bilansem czternastu zwycięstw, bez porażki" - powiedział Raul Lozano. Trenerzy reprezentacji Polski i USA podkreślali, że w katowickiej hali było "potwornie gorąco, co dokuczało obu drużynom".
źródło : ligaswiatowa.wp.pl
No coz gratki dla Canarinios wkoncu sa mistrzami swiata w siatkowce

Rosja zaczela bardzo dobrze ale koncowka w ich wykonaniu byla do bani

Ale za to zawsze zadziwialy mnie serwy Rosjan
Szkoda Polakow moglo byc 3 miejsce no ale coz Amerykanie okazali sie silniejsi...