RUDANET.INFO
Listopad 22, 2008, 16:09:28 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Nowe funkcje na forum - KLIKNIJ
Strony: [1]   Do dołu
  Odpowiedz  |  Drukuj  
Autor Wątek: Nagrody Darwina  (Przeczytany 2506 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
shv1
Administrator
*****

Reputacja: +11/-0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 3007

Podziekowania
-Podziekowal: 0
-Otrzymał: 0


Nastrój:
Busy


Zobacz profil WWW
« : Październik 23, 2006, 08:26:32 »
Odpowiedz cytującCytuj

Nagrody Darwina - no własnie cóż to takiego ?
Są to to corocznie przyznawane w wyniku głosowania w internecie "nagrody". Mają one wyłącznie charakter symboliczny i nasycone są czarnym humorem, a nazwane są nazwiskiem tówrcy teorii ewolucji - Charlesa Darwina, by "Upamiętnić osoby, które przyczyniły się do przetrwania naszego gatunku w długiej skali czasowej, eliminując swoje geny z puli genów ludzkości w nadzwyczaj idiotyczny sposób." Innymi słowy: "nagrodami" tymi są honorowani ludzie którzy zgineli lub doznali poważnych obrażeń w wyjatkowo idiotyczny sposób   Mrugnięcie

Poniżej kilka takich historii:

Bombowy facet:
Iracki terrorysta Khay Rahnajet, nie nakleił wystarczającej ilości znaczków na liście - bombie i powróciła ona do niego oznaczona "zwrócić nadawcy". Otworzył list i wyleciał w powietrze. Podobna historia przydarzyła się kolumbijskiemu terroryście - Fernando Varro, który wysłał paczkę z bomba do ambasady USA. Na przesyłce zapomniał jednak nakleić znaczka, więc poczta zwróciła ja nadawcy. Varro otworzył pakunek i wyleciał w powietrze.

Konstruktor:
Troy Hurtubise - kanadyjski wynalazca kostiumu dla myśliwych polujących na niedźwiedzie. Strój miał być całkowicie odporny na kły i pazury zwierzęcia. Hurtubise sprawdził go oczywiście na sobie i wszedł do legowiska niedźwiedzia. Poważnie ranny znalazł się w szpitalu. Po wyleczeniu, ponowił próbę. Z identycznym skutkiem.

Się przyczepił!
Mieszkaniec Vermont Ronald Demuth wpadł niedawno w niezłe tarapaty.
Podczas oprowadzania po miejscowym Zoo grupy aktorów z Petersburga pan Demuth przeholował, chcąc pokazać im jeden z cudów Ameryki. Wybrał ciekawy sposób by zaprezentować siłę ... "Szalonego kleju" (Crazy glue) Chcąc pokazać jak silny jest klej Demuth nałożył trochę kleju na dłonie i wybrał ... śmieszny sposób - przytknął swoje dłonie do pośladków przechodzącego nosorożca. Nosorożec, żyjący w Zoo już od 13 lat, początkowo nie wykazał żadnego zaniepokojenia, gdyż poklepywanie go przez zwiedzających było normalną częścią wycieczki. Jednakże w pewnym momencie zorientował się w rodzaju więzi (niedobrowolnej) jaka łączy go z panem Demuth i wtedy ... spanikował,  zaczął biegać jak szalony dookoła wybiegu, ciągnąc za sobą pasażera.
 "Sally (nosorożec) nie czuła się ostatnio zbyt dobrze. Miała straszne zaparcia. Dlatego daliśmy jej sporo środków przeczyszczających i rozluźniających, by ulżyć jej cierpieniom. Stało się to na chwilę przed głupim żartem pana Demuth" powiedział James Douglas opiekun zwierzęcia.
Podczas szaleńczego biegu Sally zniszczone zostały dwa ogrodzenia, uszkodzona ściana wybiegu i uciekło wiele małych zwierząt. Dodatkowo trzy kozły piżmowe i jedna kaczka zostały zadeptane na śmierć.
Co do pana Demuth, to trzeba było ekipy medyków i opiekunów zwierząt, by móc uwolnić pośladki nosorożca od jego dłoni. Najpierw należało schwytać zwierzę i uspokoić je. W tym momencie zaczęły działać środki przeczyszczające i pan Demuth skąpał się w kilkudziesięciu litrach rzadkiego gauna nosorożca. "To była trudna sprawa. Musieliśmy jednocześnie uspokajać Sally i osłaniać twarze przed gaunem. Pan Demuth był w nim po szyję. Kiedy udało się nam ją złapać trzech ludzi z szuflami musiało pracować, by zapewnić mu dostęp powietrza. Dopiero wtedy mogliśmy go odkleić." Powiedział Douglas. "Myślę, że teraz Demuth daruje sobie na jakiś czas zabawy z klejem".
 Rosjanie obserwowali całą scenę zdziwieni, choć w podziw wprawiła ich siła kleju. "Kupię trochę dzieciom, ale nie pozwolę im go zabierać do Zoo" powiedział Vladimir Zolnikov, szef grupy.


Piroman:
Następny laureat nigdy się pewnie nie dowie, ze wygrał konkurs na najodważniejszego. W sylwestrową noc Brazylijczyk Antonio postanowił wraz z przyjaciółmi zagrać z rosyjską ruletkę. Nie mieli broni, ale od czego pomysłowość. Zwycięzcą miał zostać ten, kto najdłużej wytrzyma z zapalona petardą w zębach... wygrał Antonio. Jego pogrzeb był bardzo uroczysty.

Biegunka:
Angielski lekarz amator odkrywca nowej metody leczenia biegunki. Jak każdy wynalazca, przetestował ja najpierw na sobie. Metoda polegała na wykonaniu lewatywy z... cementu. Dzięki skomplikowanej operacji "odkrywcę" uratowano.


Natura:
W 1999 r. jury internautów uhonorowało młodego wyznawcę Hare Krishny, który szukał kontaktu z natura i ukrył się w oceanarium na Florydzie, by popływać w basenie z orkami, znanymi jako "walenie zabójcy".

--------------------------------

Jesli znacie jakies inne ciekawe przypadki laureatów nagrody Darwina to piszcie o nich ponizej   Mrugnięcie
Zapisane

Kasjan89
Średnio zaawansowany
**

Reputacja: +0/-0
Offline Offline

Wiadomości: 172

Podziekowania
-Podziekowal: 0
-Otrzymał: 0



Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Październik 23, 2006, 14:38:33 »
Odpowiedz cytującCytuj

Ja dodam parę Uśmiech

Wybuchowa mieszanka dziewczyn

Trzy nastolatki ukryły się w publicznej toalecie, by wąchać paliwo do zapalniczek. Jedna z nich zapaliła papierosa, co spowodowało wybuch oparów paliwa zgromadzonych w ciasnym pomieszczeniu. Dziewczyny wybiegły z toalety prosto w ramiona policjantów, gdyż w tym samym budynku mieścił się komisariat policji. Usłyszeliśmy głośny wybuch w toalecie - powiedział inspektor Leif Hoy. Chwilę później wybiegły z niej dziewczyny. Policjanci ugasili ich ubrania i udzielili pierwszej pomocy, po czym zawieźli je do szpitala. Życie amatorek oparów paliwa do zapalniczek nie było zagrożone, ale jeśli to doświadczenie nie będzie dla nich wystarczającą lekcją, zapewne usłyszmy o nich ponownie.


Zjada młode

Pewnego dnia strażnik parku narodowego Yellowstone wmieszał się w tłum ludzi, którzy wysiedli z samochodów i przyczep turystycznych, by obserwować niedźwiedzia. Na skraju drogi zauważył kobietę, która smarowała twarz dziecka jakimś nieokreślonym mazidłem.
- Co pani robi? - spytał.
- Smaruję go miodem, rzecz jasna! - odpowiedziała kobieta.
- Po co? - zdumiony strażnik zadał oczywiste pytanie.
- Chcę zrobić zdjęcie, jak niedźwiedź zlizuje miód z twarzy dziecka - odpowiedziała rzeczowo matka. Na szczęscie dla dziecka - choć zapewne nie dla ewolucji gatunku - strażnik nie pozwolił, by chłopiec zbliżył się do niedźwiedzia. Do dziś dręczą go koszmary, w których widzi tę scenę. To zdarzenie w pewnej mierze tłumaczy, dlaczego niektóre dzikie zwierzęta zjadają swoje młode.


Kalesony

Katsuo Katugoru japoński wynalazca, który bojąc się skutków trzęsienia ziemi i zalania Tokio wodami oceanu, skonstruował "kalesony bezpieczeństwa". W razie kontaktu z woda, intymna cześć garderoby automatycznie wypełnia się sprężonym powietrzem i wynosi człowieka na powierzchnię. Ponieważ kataklizmu nie sposób przewidzieć, Katugoru nigdy nie zdejmował swoich kalesonów. Gdy wszedł w nich do zatłoczonego metra, mechanizm uruchomił się samoczynnie. Sprężone powietrze najpierw rozerwało mu spodnie, a potem poraniło kilku pasażerów, którzy z połamanymi żebrami trafili do szpitala.


Niewszystkie Nagrody Darwina są prawdziwe:

http://www.darwinawards.com/legends/

Ale może to i lepiej Uśmiech
Zapisane

Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
I ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
Czy pierwsza jest ostatnią
Czy ostatnia pierwszą.

Jan Twardowski
RUDANET.INFO
« Odpowiedz #1 : Październik 23, 2006, 14:38:33 »
Odpowiedz cytującCytuj



 Zapisane
xyzzy
Średnio zaawansowany
**

Reputacja: +0/-0
Offline Offline

Wiadomości: 330

Podziekowania
-Podziekowal: 0
-Otrzymał: 0



Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Październik 24, 2006, 16:23:16 »
Odpowiedz cytującCytuj

http://www.nagrody.jeja.pl/

21 stron z nagrodami Darwina ;>
Zapisane

"Gdy bogowie chcą nas ukarać wysłuc**ją naszych modlitw"
Ja w SP

Mój wkład w fandom Anime : http://tinyurl.com/5gxl3j
shv1
Administrator
*****

Reputacja: +11/-0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 3007

Podziekowania
-Podziekowal: 0
-Otrzymał: 0


Nastrój:
Busy


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #3 : Styczeń 15, 2008, 23:39:27 »
Odpowiedz cytującCytuj

Cytuj
W tym roku wygrał pewien alkoholik z USA, który zginął po zaaplikowaniu sobie lewatywy z wiśniówki. 58-letni Teksańczyk nie mógł przyjmować alkoholu tradycyjną drogą, czyli doustnie, z powodu bolesnego schorzenia przełyku. Zdecydował się więc na lewatywę. Niestety zmarł po przyjęciu dwóch półtoralitrowych buteleczek wiśniówki...Gratulujemy!

 Drugie miejsce, i podwójną nagrodę zdobyła para, oboje 21 lat, z Karoliny Południowej, których nagie ciała znaleziono nad ranem na ulicy. Ubrania nieszczęśników były na pochyłym dachu pobliskiego budynku, młodzi uprawiali tam seks...zanim spadli.

 Dalej na liście nominowanych znaleźli się:

 Miejsce 3. Pewien Niemiec, który poraził się prądem, próbując unicestwić krety. Mężczyzna skonstruował innowacyjną pułapkę na szkodniki, wetknął metalowe pręty w ziemię, a drugie ich końce podłączył do linii wysokiego napięcia...To nie był dobry pomysł.

Miejsce 4.  Amerykanin, któremu podczas rozbiórki stodoły zapaliła się piła łańcuchowa. Budowlaniec-amator zaczął wymachiwać włączonym narzędziem wokół siebie, by w ten sposób ugasić ogień. Przy okazji poprzecinał słupy trzymające konstrukcję i cały budynek zawalił się prosto na niego.

Miejsce 5. Kolejny Amerykanin (USA mają bardzo mocną reprezentację w tej konkurencji), który bawił się z przyjaciółmi w grę "kto najdłużej będzie stał na torach naprzeciw nadjeżdżającego pociągu". Mężczyzna okazał się prawdziwym bohaterem i definitywnie wygrał.

Miejsce 6. 29-letni pasjonat komputerów z Kalifornii, który pracował na laptopie jednocześnie prowadząc samochód. Zginął, gdy zjechał na przeciwległy pas ruchu prosto pod nadjeżdżające samochody...


¬ródło: gazeta.pl

Gościu od wiśniówki rządzi(ł)  :lol:
Zapisane

Aga
Gość
« Odpowiedz #4 : Maj 10, 2008, 18:08:27 »
Odpowiedz cytującCytuj

Jest taki film "Nagrody Darwina", tyle,że nie wiem czy w całości jest on oparty na faktach.W każdym razie mnie zafascynował pewien amerykanin,który postanowił "dodac sobie szybkości" przymontowując ,do swojego ważącego 2 tony samochodu,silnik odzrutowy,maący zwigac ważące 40 ton samoloty...polatał sobie,nie ma co! :brawo:
Zapisane
BuKa
Średnio zaawansowany
**

Reputacja: +0/-0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 50

Podziekowania
-Podziekowal: 0
-Otrzymał: 0



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #5 : Maj 13, 2008, 15:56:07 »
Odpowiedz cytującCytuj

tez widzialem ten film jest bardzo zaje*isty :spoko:  :brawo:

a co do tych ludzi co dostaja te nagrody to niektórzy z nich sa trocha poryci
Zapisane

BartoL
Średnio zaawansowany
**

Reputacja: +0/-0
Offline Offline

Wiadomości: 52

Podziekowania
-Podziekowal: 0
-Otrzymał: 0


Nastrój:
Sleepy


Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : Październik 28, 2008, 13:03:02 »
Odpowiedz cytującCytuj

Znalazlem na joemonster.org kilka nowych z tego roku wiec wrzucam  Chichot

#1. Zabawy z prądem
(26 lutego, Francja 2008)

Jeśli ktokolwiek z was będzie się zabierał za oświetlanie szopy albo innych pomniejszych pomieszczeń, pamiętajcie o tym, co za chwilę wyczytacie.

Nasz bohater postanowił oświetlić szopę mocą podkradaną z National Grid. Niestety, raczej nie miał możliwości, że jego wyczyn przyniesie zupełnie odwrotny efekt...

Była ciemna zimowa noc, kiedy starszy pan w sposób nielegalny otworzył większą skrzynkę znajdującą się przy węźle kolejowym naprzeciwko jego domu. Wyciągnął kabel głównego zasilania i powlókł w kierunku swej szopy. Co ciekawe, a raczej pechowe, nasz staruszek wybrał chyba najgorszą aurę z możliwych - lejący jak z cebra deszcz.

Skutek nazbyt przewidywalny, żeby to opisywać w szczegółach - podsmażony od środka, zmarł na miejscu zdarzenia.

Lekcje do nauczenia, drodzy czytelnicy :
1. Nie podłączać szopek do okolicznych stacji kolejowych
2. Nie podłączać szopek do okolicznych stacji... w deszcz!

#2. Polowanie
2 lutego 2008, Nowy Jork

Pięćdziesięcioletni pan wraz ze swoim rozbrykanym i wiernym psim przyjacielem właśnie polowali na ptaki z kolegami w północnej części Nowego Jorku. W czasie, gdy myśliwi poszli na papierosa, pies wesoło brykał sobie wśród lasu. Po chwili zawziętego szukania, pies znalazł kość! I to nie byle jaką - był to fragment nogi dawno nieżyjącego już jelenia.

Rozradowany piesek pognał pochwalić się panu swoim znaleziskiem. Ten jednak nie był zbytnio zadowolony z psiego skarbu... Toteż chciał zabrać psu zdobycz. Jednak każdy inteligentny piesek za nic nie da sobie zabrać tego, co zdobył i walczy niemalże do upadłego. Stojąc poza zasięgiem rąk, skutecznie sprzeciwiał się woli pana. Panu z kolei zaczynało brakować cierpliwości i chwycił za naładowaną strzelbę, lufą skierowaną w swoją stronę, machając nią w kierunku psa, który zręcznie omijał potencjalne zagrożenie.

W pewnym momencie "potencjalne zagrożenie" uderzyło z ogromną siłą w połać ziemi, wystrzeliwując. Myśliwy postrzelił się w brzuch. Koledzy, stojący obok, nie czekali na to, co się stanie i od razu zadzwonili po pomoc. Rannego przeniesiono do szpitala helikopterem, gdzie zmarł wskutek odniesionych obrażeń. Facet był jednak na tyle przytomny, żeby opowiedzieć funkcjonariuszowi policji całe zajście. W przeciwnym razie, nad jego kolegami zawisłby przysłowiowy Miecz Damoklesa!

W przytoczonym zdarzeniu nie ucierpiały żadne zwierzęta, a piesek ma się wyśmienicie.

#3. Moje kochane Porsche!
16 lipca 2008. Włochy

Ivece Plattner, lat 68. właśnie stał w korku na światłach w swoim sportowym samochodzie Porsche Cayenne. Zanim jednak ktokolwiek dotrze do tych świateł, musi wcześniej przejechać przez tory kolejowe. Dobrze myślicie - prawo Murphy’ego działa - w każdej chwili może nadjechać pociąg.

Kolejka nie robiła znaczącego postępu do chwili, w której facet wjechał na tory kolejowe. Wjechał w najmniej oczekiwanym przez wszystkich czekających ludzi momencie - w chwili opuszczenia szlabanów bezpieczeństwa w dół. Tak właśnie kierowca Porsche został uwięziony na torach. Według opinii naocznych świadków, kierowcy zajęło trochę czasu, zanim się zorientował w zaistniałej sytuacji. W końcu, kierowca wysiadł z samochodu i zaczął biec... jak się zapewne domyślacie, czytając niejedną historię Nagród Darwina, na pewno nie zaczął biec, żeby uratować swoje życie...ale w kierunku nadjeżdżającego pociągu, machając rękami, żeby uratować swój cenny samochód!

Udało mu się lepiej, niż ktokolwiek by przypuszczał. Samochód doznał o wiele mniejszych uszkodzeń niż jego właściciel. Niestety, za swoje "życie", samochód musiał zapłacić życiem swojego właściciela, który w wyniku zderzenia z pociągiem wylądował 30 metrów dalej... nie udało się ocalić zbawcy samochodu.

Morał? Pęd zawsze wygrywa.

#4. Motor i most
13 stycznia 2008, Floryda

37-letni mężczyzna zginął w trakcie próby pokonania swym motorem zwodzonego mostu Manasota Key. Ubrany jedynie w kąpielówki i adidasy, faceta zauważono zasuwającego z kosmiczną prędkością w kierunku śluzy, kiedy to most zaczął się otwierać.

Projektanci mostu przewidzieli ten rodzaj "fantazji" i w celu zapobiegania im, wynaleźli straż mostową. Zamykająca się listwa ostrzegawcza zmiotła naszego rajdowca z motoru w ten sposób, że przeleciał ponad pierwszą częścią mostu, lądując w wodzie, jednocześnie żegnając pulę genową. Zrządzenie losu? A i owszem, gdyż sam motocykl bez problemu przeskoczył na drugą stronę!

5#. Kart vs. SUV
8 marca 2008, Floryda

Jeśli widzisz coś działającego, nie znaczy, że dobrym pomysłem będzie jeśli od razu to coś wypróbujesz. Tak właśnie było w przypadku osiemnastolegniego Camerona. Zainteresował go sklep z cartami - miniaturowymi wydaniami Formuły 1. Wziął jeden na wypróbowanie nie wiedząc, że jego pomysłowość zawiezie go wprost do innego świata. Beztrosko sobie jeżdżąc w obrębie sklepu nie zorientował się, kiedy w jednym momencie zderzył się z SUVem (samochodem terenowo-osobowym) jadącym z ogromną prędkością. Cart się przewrócił, wyrzucając kierowcę, który nie zapiął pasa bezpieczeństwa. W wyniku odniesionych obrażeń, zginął na miejscu.

#6. Nigdy nie bawić się prądem
(24 sierpnia 2008, Indonezja)

Charles Keggin  był w pełni przygotowany do dalekiego wojażu na Dżakartę, by móc wreszcie odwiedzić rodzinę. Właśnie skończył rok szkolny w College’u im. Króla Williama na wyspie Man. Ambicje młodego człowieka podówczas były wielkie - jeszcze w szkole mówił, że chce przejść na emeryturę w wieku trzydziestu lat. Jakiś czas później dyrektor mówił o nim "błyskotliwy młody człowiek z perspektywami i planami na przyszłość".

Czego Charlie, a raczej tok jego edukacji nie przewidział, była ważna lekcja, którą ominął tok nauczania:
"Nigdy nie bawić się prądem".

Siedział na basenie z jedną nogą zanużoną w wodzie, kiedy nagle zauważył skrzynkę cementu pełną przewodów elektrycznych doprowadzających moc elektryczną do jacuzzi. Zaciekawiony w stylu "co się stanie gdy...", Charlie zaczął się bawić kablami. W jednym momencie jego ciało "zwiedził" ładunek elektryczny o napięciu 240 woltów.

I spełnił swoje marzenie! Z tym że nieco wcześniej niż przewidywał...

Wyniki autopsji posłużyły do opisania śmierci Charliego jako "śmiertelne porażenie prądem w wyniku zewnętrznego uziemienia poprzez częściowe zanurzenie ciała w wodzie".

Ciało Charliego przewieziono na wyspę Man.

Żywa pochodnia?

#7. Chemik
2 lutego 2008, Bułgaria

Był słoneczny, chłodny dzień. Lidia, nauczycielka biologii, odwoziła właśnie swoich przyjaciół do domu. W pewnym momencie samochód się zatrzymał i trójka ludzi wybiegła z mobilu w kierunku najbliższej studzienki kanalizacyjnej. Przypadkowi gapie zauważyli tylko, jak dziwnie zachowujący się ludzie wylewali jakieś płyny z najróżniejszych buteleczek i słoiczków prosto do studzienki.

Powyższa sytuacja wskazuje na to, że w tak zwanym międzyczasie odbywały się eksperymenty chemiczne. A że Lidia miała trochę środków chemicznych przy sobie, pomysł eksperymentów nie czekał długo na spełnienie. Problem polegał na tym, że to co Lidia miała przy sobie, było szkodliwymi substancjami chemicznymi. Zawartości dwóch trzech buteleczek zidentyfikowano jako eter, dietyl i metanol. Opary eteru były używane do narkozy, co mogłoby tłumaczyć jedno - w czasie całego eksperymentu było im niedobrze. To spowodwało, że fajnie by było wlać troszkę chemii do studzienki.

Jak się okazuje dalej, to wcale nie był tak genialny pomysł. Mieszanka łatwopalnych chemikaliów w zamkniętej przestrzeni studzienki spowodowały tak silną eksplozję, że właz pozostawił Lidię (w skrócie) bez głowy, po czym postanowiła kopnąć w kalendarz. Reszta ekipy, o dziwo, pozostała przy życiu. Zabrano ich do szpitala z poparzeniami twarzy. Mogą nie odzyskać wzroku, ale będą mogli głośno i wyraźnie opowiedzieć dzieciom i wnuczkom, że wylewanie pierwszych lepszych substancji chemicznych do studzienki nie jest tak fajne, jak się na początku wydaje.

- - - - - - - - - - - - - - -
link: http://www.joemonster.org...ina_2008_i_troche_starsze
Zapisane

Podpis ;p
Strony: [1]   Do góry
  Odpowiedz  |  Drukuj  
 
Skocz do:  

Podobne tematy
Temat Zaczęty przez Odpowiedzi Wyświetleń Ostatnia wiadomość
Graj i wygrywaj nagrody :) Gry Fenris 0 641 Ostatnia wiadomość Marzec 21, 2007, 17:45:46
wysłane przez Fenris

Randki | Kobiety | Godula | Fora pracownicze | Katalog stron | Randki | Aliasy | Wedkarstwo | Randki | Tanie noclegi | Dating | SEO Katalog cukierki czapki i czapeczki reklamowe Kawały transport krajowy | Opisy do Gadu Gadu | Gunbound