Rudzkie forum dyskusyjne Strona Główna  
  •  FAQ  •   Szukaj  •   Użytkownicy  •   Grupy  •   Statystyki  •  Rejestracja  •   Zaloguj  •   Album  •   Chat  • 




Polecamy: Najlepsze Randki internetowe • Dla kobiet, dziewczyn i dziewczynek - Forum kobiet •  Twoje hobby to akwarystyka ? Zajrzyj na www.ichtio.com

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: shv1
2006-04-24, 20:11
Historyjka
Autor Wiadomość
Chkn 



Wiek: 24
Dołączył: 18 Mar 2006
Posty: 807
Skąd: Bzów HQ
Wysłany: 2006-04-23, 09:59   

Była sobie grupa ludzi jednakowóż uczesanych i bardzo roztargnionych swoimi sprawami egzystencjonalnymi, które nagle zmieniły sie diametralnie poniewaz kilof 20kg ktory wzlecial wysoko ponad chmury. Nastepnego poranka złodzieje ku zaskoczeniu wszystkich odkryli, iz wyimaginowany, zniewolony jak modliszka przestępca. Obślizgły przywódca Szpatułkonos wraz z swoim pytonem znaleźli dWie piękne fifki. Goździkowa powiedziala, że widziala palących prześcieradło. Szybko jednak doszła w wąwozie. SZpatułkonos pierdnoł poteznie i ziemia sie zatrzęsła tak, że ludzie uciekli daleko na rowerach śnieznych w kierunku duzego komiNa, który stał. Następnego ranka Goździkowa heftowała pomidorami na kolanach Jelcyna robiąc zupe . Po kąpieli usiadła na minie przodem do Stefana łykająć płomienie , ktore smiertelnie ją skrzywdzily. Cierpiała poniewaz ogien sparaliżował glowny przepływ pradu w glownym kanale edukacyjnym jej babki Hildy. Wtórno-odłamkowy niewypał wlecioł do kanału TV TRWAM. Ojciec wiolonczelista Rydzyk zanucił Mandaryne znaną jako piekna blondyna ktoRA na cyckach miała przycisk do spłóczki transportującej uryne na planete Mars. Osaczona Mandaryna i Rydz klepali sie po głowach poniewaz świeżb zeżarł trawe bardzo.Kopytko napisane międzygalaktycznie między drzewami owocowymi baniakowatonicznościowcowotnymi a jowiszem zostalo osrane tragicznie przez Brzenczyszczykiewicza który mial polamane piora. Brzenczyszczykiewicz umarł na katar, bo pomoc, ktora miala 50% mózgu leczyla bardzo kaprysnie kartofle oraz zlewozmywak . Pogrzeb dżdżownicy odbył się, jednakże wczoraj zrobił to Edmund Zasmazka, ktory wykopol wielka dziura na polach pszenicy. Do domu wparzyla niewiasta beznoga, z nogą w gipsie pod pacha. Jej wąsy były wielgacHne i sięgały do zola szurajac. Miala blanta o [cenzura] wylocie ktory kopcił się niemożliwie niczym odrzutowiec F-18.Wuszt miala tyz ciepły niczym szarlotka starego kotka co fest smierdzial odcHodami babci klozetowej ktora byla bardzo wrazliwa na wycie kotow zarówno zmechanizowanych jak i manualnych. Zmechanizowane koty szablozebne były zachwycone Francikiem Bułą, który onegdaj zastygl w lawie poniewaz wulkan był aktywny sejsmicznie. Francik wyciągnąl gana i strzelil wprost przed siebie i połknął wielkiego, brązowego slonia. Jego dluga, szczupła lanca latała niczym murzyńskie dredy. I wtedy nieoczekiwanie zesrał kloca wielkiego jak nadmuchany cyc nadmieniając wszystkie czesci Breżniewa śmieRdzielnego niczym Rysio Walecki z krainy Mapeciątek, który zjaDł owalne jajCo, które było nieswieze i smierdzialo starymi marynarzami sredniowiecznej floty współczesnej gabloty trombocytowskiej, fajnej, szczupłej, posiadającej kanapę koloru kolorowego sinokoperkowego. Wówczas jeden z dziesięciu marynarzy grilujących szczury powiedzial, ze ni ch**a nie da ta cała jego wiedza poszła w pizdu. Wtedy zaprzestał malowanie paznokci. Naogół maluje się w nogę olejną farbką lecz kutafonik zdecydowal z mamą, że nie bedzie jadł jajek na surowo poniewaz rosną one na jabłoni ktora jest wysoka i siega ponad gulik. W zaczarowanym wehikule pana Władka marszczył czoło podczas skrobania patelni. Wychodzilo mu to calkiem niezle wiec poszedl do kosciola na kolanach aBy zobaczyć rydzyka robiącego omlety po arabsku. Kiedyś rodzice Bena pojechali po prapraprababcie jego motorowerem zachaczając o spożywczy, w ktorym spotkali dwa moherowe berety unoszace się nad ziemią . Kłóciły się one bardzo na temat sytuacji politycznej w Izraelu. Gdyż propaganda niemiecka elegancko gawożyła z komunistami przy piwie o Lepperze Wasiliju kery sie puszczo na linie wraz z ciotka Zytą, która miała nieobciete paznokcie u lewej nogi, dzięki czemu mogła drapać Wasilija po plecach niczym druciana szczotka czesząca pudelka. Obywatel Chuck Noris bardzo się wqurwił obiągając stalową szynę swoją przyłbicą niezmordowaną w bojach o wyzwolenie Tadżykistanu z rąk Adama XVII Cherlawego, bo szyna owa się zluzowała po drodze krzyżowej, na skrzyżowaniu w Złotoryji. W Złotoryji też wczoraj wieczorem ktos podobny do Gargamela Józefa pobił babcię Stefana Łęckiego bejzbolem ocementowanym z wierzchu. Stefan kupił se klamkę ze złota od pasera spod mostu i schował ją za pasek aby jej nikt nie widzial. Stefan planował odje6ać śmietankę lecz go w porę pierdykło szybko jadące auto marki bi em dabliu, w momencie kiedy przechodził pod stara i zardzewiala estakada. Uderzony, wyleciał wysoko w powietrze i zrobil kilka kobylitek, no i stracił klamkę. Tak sie tym zmartwil, ze poszedł na piwo. Wypił jedno, potem drugie i poszedł się odlać. Jak go nie bylo ktos zapodal mu pigule do piwa. Gdy się odlewał zapodał se w kant na rozluźnienie niestety przeszedł mu prąd przez potylice. Na głowę spadła Stefanowi wielka donica z granitu, którą zrzucił mu na łeb gościu walący kupe w kabinie obok. Gdy Stefan sie otrząsnął spostrzegł, że nie ma na sobie spodni. Dlatego właśnie - pomyślał - boli mnie pupa która była cała czerwona. Otrzasnął się i wrócił dokończyć piwo, ktore okazalo sie cieple i ch****e ale golnął je na raz i wyszedł. Tableta wrzucona do piwa zaczęła szumiec mu w glowie niczym fale oceanu. Upadł nietomny w miejskim parku niedaleko ławki, na której ktoś już spał. Gosciu z ławki obudzony upadkiem Stefana deczko się zdenerwował i łykoł sobie z gwinta na uspokojenie, zaczął Stefana badać wzrokiem jakby chcial go zjesc. Po chwili podszedl do niego i zaczął szperać mu po kieszeniach. W lewej kieszeni spodni znalazl składaną sztuczna pochwę w kolorze kaki, kiedy to się skończy, przecież ten kolor jest lipny pomyślał ale z pochwy skorzystał (przeciez nie zmarnuje takiej okazji powiedzial do siebie). Ale George wyskoczył Stefanowi na ryju pod mostem za winklem na rogu Kościelnej i Wieniawskiego i zaświecił lampki na choince jak wrocil do domu, żeby nie siedzieć po ciemku. Nastepnie wrzucil do kominka trzy drwa, chociaż wcale nie było mu tak strasznie zimno mimo że pada śnieg i wieje z polnocy huragan halny...
_________________
BASS IS BOSS
www.nnm.ru

 
 
   
lOOpa 



Sieć:: 9
Pomógł: 2 razy
Wiek: 23
Dołączył: 18 Mar 2006
Posty: 906
Skąd: rSk => bzóFFFF :]
Wysłany: 2006-04-23, 10:20   

Była sobie grupa ludzi jednakowóż uczesanych i bardzo roztargnionych swoimi sprawami egzystencjonalnymi, które nagle zmieniły sie diametralnie poniewaz kilof 20kg ktory wzlecial wysoko ponad chmury. Nastepnego poranka złodzieje ku zaskoczeniu wszystkich odkryli, iz wyimaginowany, zniewolony jak modliszka przestępca. Obślizgły przywódca Szpatułkonos wraz z swoim pytonem znaleźli dWie piękne fifki. Goździkowa powiedziala, że widziala palących prześcieradło. Szybko jednak doszła w wąwozie. SZpatułkonos pierdnoł poteznie i ziemia sie zatrzęsła tak, że ludzie uciekli daleko na rowerach śnieznych w kierunku duzego komiNa, który stał. Następnego ranka Goździkowa heftowała pomidorami na kolanach Jelcyna robiąc zupe . Po kąpieli usiadła na minie przodem do Stefana łykająć płomienie , ktore smiertelnie ją skrzywdzily. Cierpiała poniewaz ogien sparaliżował glowny przepływ pradu w glownym kanale edukacyjnym jej babki Hildy. Wtórno-odłamkowy niewypał wlecioł do kanału TV TRWAM. Ojciec wiolonczelista Rydzyk zanucił Mandaryne znaną jako piekna blondyna ktoRA na cyckach miała przycisk do spłóczki transportującej uryne na planete Mars. Osaczona Mandaryna i Rydz klepali sie po głowach poniewaz świeżb zeżarł trawe bardzo.Kopytko napisane międzygalaktycznie między drzewami owocowymi baniakowatonicznościowcowotnymi a jowiszem zostalo osrane tragicznie przez Brzenczyszczykiewicza który mial polamane piora. Brzenczyszczykiewicz umarł na katar, bo pomoc, ktora miala 50% mózgu leczyla bardzo kaprysnie kartofle oraz zlewozmywak . Pogrzeb dżdżownicy odbył się, jednakże wczoraj zrobił to Edmund Zasmazka, ktory wykopol wielka dziura na polach pszenicy. Do domu wparzyla niewiasta beznoga, z nogą w gipsie pod pacha. Jej wąsy były wielgacHne i sięgały do zola szurajac. Miala blanta o [cenzura] wylocie ktory kopcił się niemożliwie niczym odrzutowiec F-18.Wuszt miala tyz ciepły niczym szarlotka starego kotka co fest smierdzial odcHodami babci klozetowej ktora byla bardzo wrazliwa na wycie kotow zarówno zmechanizowanych jak i manualnych. Zmechanizowane koty szablozebne były zachwycone Francikiem Bułą, który onegdaj zastygl w lawie poniewaz wulkan był aktywny sejsmicznie. Francik wyciągnąl gana i strzelil wprost przed siebie i połknął wielkiego, brązowego slonia. Jego dluga, szczupła lanca latała niczym murzyńskie dredy. I wtedy nieoczekiwanie zesrał kloca wielkiego jak nadmuchany cyc nadmieniając wszystkie czesci Breżniewa śmieRdzielnego niczym Rysio Walecki z krainy Mapeciątek, który zjaDł owalne jajCo, które było nieswieze i smierdzialo starymi marynarzami sredniowiecznej floty współczesnej gabloty trombocytowskiej, fajnej, szczupłej, posiadającej kanapę koloru kolorowego sinokoperkowego. Wówczas jeden z dziesięciu marynarzy grilujących szczury powiedzial, ze ni ch**a nie da ta cała jego wiedza poszła w pizdu. Wtedy zaprzestał malowanie paznokci. Naogół maluje się w nogę olejną farbką lecz kutafonik zdecydowal z mamą, że nie bedzie jadł jajek na surowo poniewaz rosną one na jabłoni ktora jest wysoka i siega ponad gulik. W zaczarowanym wehikule pana Władka marszczył czoło podczas skrobania patelni. Wychodzilo mu to calkiem niezle wiec poszedl do kosciola na kolanach aBy zobaczyć rydzyka robiącego omlety po arabsku. Kiedyś rodzice Bena pojechali po prapraprababcie jego motorowerem zachaczając o spożywczy, w ktorym spotkali dwa moherowe berety unoszace się nad ziemią . Kłóciły się one bardzo na temat sytuacji politycznej w Izraelu. Gdyż propaganda niemiecka elegancko gawożyła z komunistami przy piwie o Lepperze Wasiliju kery sie puszczo na linie wraz z ciotka Zytą, która miała nieobciete paznokcie u lewej nogi, dzięki czemu mogła drapać Wasilija po plecach niczym druciana szczotka czesząca pudelka. Obywatel Chuck Noris bardzo się wqurwił obiągając stalową szynę swoją przyłbicą niezmordowaną w bojach o wyzwolenie Tadżykistanu z rąk Adama XVII Cherlawego, bo szyna owa się zluzowała po drodze krzyżowej, na skrzyżowaniu w Złotoryji. W Złotoryji też wczoraj wieczorem ktos podobny do Gargamela Józefa pobił babcię Stefana Łęckiego bejzbolem ocementowanym z wierzchu. Stefan kupił se klamkę ze złota od pasera spod mostu i schował ją za pasek aby jej nikt nie widzial. Stefan planował odje6ać śmietankę lecz go w porę pierdykło szybko jadące auto marki bi em dabliu, w momencie kiedy przechodził pod stara i zardzewiala estakada. Uderzony, wyleciał wysoko w powietrze i zrobil kilka kobylitek, no i stracił klamkę. Tak sie tym zmartwil, ze poszedł na piwo. Wypił jedno, potem drugie i poszedł się odlać. Jak go nie bylo ktos zapodal mu pigule do piwa. Gdy się odlewał zapodał se w kant na rozluźnienie niestety przeszedł mu prąd przez potylice. Na głowę spadła Stefanowi wielka donica z granitu, którą zrzucił mu na łeb gościu walący kupe w kabinie obok. Gdy Stefan sie otrząsnął spostrzegł, że nie ma na sobie spodni. Dlatego właśnie - pomyślał - boli mnie pupa która była cała czerwona. Otrzasnął się i wrócił dokończyć piwo, ktore okazalo sie cieple i ch****e ale golnął je na raz i wyszedł. Tableta wrzucona do piwa zaczęła szumiec mu w glowie niczym fale oceanu. Upadł nietomny w miejskim parku niedaleko ławki, na której ktoś już spał. Gosciu z ławki obudzony upadkiem Stefana deczko się zdenerwował i łykoł sobie z gwinta na uspokojenie, zaczął Stefana badać wzrokiem jakby chcial go zjesc. Po chwili podszedl do niego i zaczął szperać mu po kieszeniach. W lewej kieszeni spodni znalazl składaną sztuczna pochwę w kolorze kaki, kiedy to się skończy, przecież ten kolor jest lipny pomyślał ale z pochwy skorzystał (przeciez nie zmarnuje takiej okazji powiedzial do siebie). Ale George wyskoczył Stefanowi na ryju pod mostem za winklem na rogu Kościelnej i Wieniawskiego i zaświecił lampki na choince jak wrocil do domu, żeby nie siedzieć po ciemku. Nastepnie wrzucil do kominka trzy drwa, chociaż wcale nie było mu tak strasznie zimno mimo że pada śnieg i wieje z polnocy huragan halny nazwany Jadzia.
_________________
>prawda leży na ulicy, nie w sieci na jakichś forach
leszcze dostają [cenzura], szczekają zamknięci w domach<
 
 
   
Monisia876 



Sieć:: 29
Wiek: 22
Dołączyła: 18 Mar 2006
Posty: 413
Skąd: Fiołków 8
Wysłany: 2006-04-23, 13:06   

Była sobie grupa ludzi jednakowóż uczesanych i bardzo roztargnionych swoimi sprawami egzystencjonalnymi, które nagle zmieniły sie diametralnie poniewaz kilof 20kg ktory wzlecial wysoko ponad chmury. Nastepnego poranka złodzieje ku zaskoczeniu wszystkich odkryli, iz wyimaginowany, zniewolony jak modliszka przestępca. Obślizgły przywódca Szpatułkonos wraz z swoim pytonem znaleźli dWie piękne fifki. Goździkowa powiedziala, że widziala palących prześcieradło. Szybko jednak doszła w wąwozie. SZpatułkonos pierdnoł poteznie i ziemia sie zatrzęsła tak, że ludzie uciekli daleko na rowerach śnieznych w kierunku duzego komiNa, który stał. Następnego ranka Goździkowa heftowała pomidorami na kolanach Jelcyna robiąc zupe . Po kąpieli usiadła na minie przodem do Stefana łykająć płomienie , ktore smiertelnie ją skrzywdzily. Cierpiała poniewaz ogien sparaliżował glowny przepływ pradu w glownym kanale edukacyjnym jej babki Hildy. Wtórno-odłamkowy niewypał wlecioł do kanału TV TRWAM. Ojciec wiolonczelista Rydzyk zanucił Mandaryne znaną jako piekna blondyna ktoRA na cyckach miała przycisk do spłóczki transportującej uryne na planete Mars. Osaczona Mandaryna i Rydz klepali sie po głowach poniewaz świeżb zeżarł trawe bardzo.Kopytko napisane międzygalaktycznie między drzewami owocowymi baniakowatonicznościowcowotnymi a jowiszem zostalo osrane tragicznie przez Brzenczyszczykiewicza który mial polamane piora. Brzenczyszczykiewicz umarł na katar, bo pomoc, ktora miala 50% mózgu leczyla bardzo kaprysnie kartofle oraz zlewozmywak . Pogrzeb dżdżownicy odbył się, jednakże wczoraj zrobił to Edmund Zasmazka, ktory wykopol wielka dziura na polach pszenicy. Do domu wparzyla niewiasta beznoga, z nogą w gipsie pod pacha. Jej wąsy były wielgacHne i sięgały do zola szurajac. Miala blanta o [cenzura] wylocie ktory kopcił się niemożliwie niczym odrzutowiec F-18.Wuszt miala tyz ciepły niczym szarlotka starego kotka co fest smierdzial odcHodami babci klozetowej ktora byla bardzo wrazliwa na wycie kotow zarówno zmechanizowanych jak i manualnych. Zmechanizowane koty szablozebne były zachwycone Francikiem Bułą, który onegdaj zastygl w lawie poniewaz wulkan był aktywny sejsmicznie. Francik wyciągnąl gana i strzelil wprost przed siebie i połknął wielkiego, brązowego slonia. Jego dluga, szczupła lanca latała niczym murzyńskie dredy. I wtedy nieoczekiwanie zesrał kloca wielkiego jak nadmuchany cyc nadmieniając wszystkie czesci Breżniewa śmieRdzielnego niczym Rysio Walecki z krainy Mapeciątek, który zjaDł owalne jajCo, które było nieswieze i smierdzialo starymi marynarzami sredniowiecznej floty współczesnej gabloty trombocytowskiej, fajnej, szczupłej, posiadającej kanapę koloru kolorowego sinokoperkowego. Wówczas jeden z dziesięciu marynarzy grilujących szczury powiedzial, ze ni ch**a nie da ta cała jego wiedza poszła w pizdu. Wtedy zaprzestał malowanie paznokci. Naogół maluje się w nogę olejną farbką lecz kutafonik zdecydowal z mamą, że nie bedzie jadł jajek na surowo poniewaz rosną one na jabłoni ktora jest wysoka i siega ponad gulik. W zaczarowanym wehikule pana Władka marszczył czoło podczas skrobania patelni. Wychodzilo mu to calkiem niezle wiec poszedl do kosciola na kolanach aBy zobaczyć rydzyka robiącego omlety po arabsku. Kiedyś rodzice Bena pojechali po prapraprababcie jego motorowerem zachaczając o spożywczy, w ktorym spotkali dwa moherowe berety unoszace się nad ziemią . Kłóciły się one bardzo na temat sytuacji politycznej w Izraelu. Gdyż propaganda niemiecka elegancko gawożyła z komunistami przy piwie o Lepperze Wasiliju kery sie puszczo na linie wraz z ciotka Zytą, która miała nieobciete paznokcie u lewej nogi, dzięki czemu mogła drapać Wasilija po plecach niczym druciana szczotka czesząca pudelka. Obywatel Chuck Noris bardzo się wqurwił obiągając stalową szynę swoją przyłbicą niezmordowaną w bojach o wyzwolenie Tadżykistanu z rąk Adama XVII Cherlawego, bo szyna owa się zluzowała po drodze krzyżowej, na skrzyżowaniu w Złotoryji. W Złotoryji też wczoraj wieczorem ktos podobny do Gargamela Józefa pobił babcię Stefana Łęckiego bejzbolem ocementowanym z wierzchu. Stefan kupił se klamkę ze złota od pasera spod mostu i schował ją za pasek aby jej nikt nie widzial. Stefan planował odje6ać śmietankę lecz go w porę pierdykło szybko jadące auto marki bi em dabliu, w momencie kiedy przechodził pod stara i zardzewiala estakada. Uderzony, wyleciał wysoko w powietrze i zrobil kilka kobylitek, no i stracił klamkę. Tak sie tym zmartwil, ze poszedł na piwo. Wypił jedno, potem drugie i poszedł się odlać. Jak go nie bylo ktos zapodal mu pigule do piwa. Gdy się odlewał zapodał se w kant na rozluźnienie niestety przeszedł mu prąd przez potylice. Na głowę spadła Stefanowi wielka donica z granitu, którą zrzucił mu na łeb gościu walący kupe w kabinie obok. Gdy Stefan sie otrząsnął spostrzegł, że nie ma na sobie spodni. Dlatego właśnie - pomyślał - boli mnie pupa która była cała czerwona. Otrzasnął się i wrócił dokończyć piwo, ktore okazalo sie cieple i ch****e ale golnął je na raz i wyszedł. Tableta wrzucona do piwa zaczęła szumiec mu w glowie niczym fale oceanu. Upadł nietomny w miejskim parku niedaleko ławki, na której ktoś już spał. Gosciu z ławki obudzony upadkiem Stefana deczko się zdenerwował i łykoł sobie z gwinta na uspokojenie, zaczął Stefana badać wzrokiem jakby chcial go zjesc. Po chwili podszedl do niego i zaczął szperać mu po kieszeniach. W lewej kieszeni spodni znalazl składaną sztuczna pochwę w kolorze kaki, kiedy to się skończy, przecież ten kolor jest lipny pomyślał ale z pochwy skorzystał (przeciez nie zmarnuje takiej okazji powiedzial do siebie). Ale George wyskoczył Stefanowi na ryju pod mostem za winklem na rogu Kościelnej i Wieniawskiego i zaświecił lampki na choince jak wrocil do domu, żeby nie siedzieć po ciemku. Nastepnie wrzucil do kominka trzy drwa, chociaż wcale nie było mu tak strasznie zimno mimo że pada śnieg i wieje z polnocy huragan halny nazwany Jadzia.
Gdy
_________________
''Nikt nie wie nawet sasiedzi co we mnie siedzi tylko tych ludzi garstka"
 
 
   
lOOpa 



Sieć:: 9
Pomógł: 2 razy
Wiek: 23
Dołączył: 18 Mar 2006
Posty: 906
Skąd: rSk => bzóFFFF :]
Wysłany: 2006-04-23, 13:43   

Była sobie grupa ludzi jednakowóż uczesanych i bardzo roztargnionych swoimi sprawami egzystencjonalnymi, które nagle zmieniły sie diametralnie poniewaz kilof 20kg ktory wzlecial wysoko ponad chmury. Nastepnego poranka złodzieje ku zaskoczeniu wszystkich odkryli, iz wyimaginowany, zniewolony jak modliszka przestępca. Obślizgły przywódca Szpatułkonos wraz z swoim pytonem znaleźli dWie piękne fifki. Goździkowa powiedziala, że widziala palących prześcieradło. Szybko jednak doszła w wąwozie. SZpatułkonos pierdnoł poteznie i ziemia sie zatrzęsła tak, że ludzie uciekli daleko na rowerach śnieznych w kierunku duzego komiNa, który stał. Następnego ranka Goździkowa heftowała pomidorami na kolanach Jelcyna robiąc zupe . Po kąpieli usiadła na minie przodem do Stefana łykająć płomienie , ktore smiertelnie ją skrzywdzily. Cierpiała poniewaz ogien sparaliżował glowny przepływ pradu w glownym kanale edukacyjnym jej babki Hildy. Wtórno-odłamkowy niewypał wlecioł do kanału TV TRWAM. Ojciec wiolonczelista Rydzyk zanucił Mandaryne znaną jako piekna blondyna ktoRA na cyckach miała przycisk do spłóczki transportującej uryne na planete Mars. Osaczona Mandaryna i Rydz klepali sie po głowach poniewaz świeżb zeżarł trawe bardzo.Kopytko napisane międzygalaktycznie między drzewami owocowymi baniakowatonicznościowcowotnymi a jowiszem zostalo osrane tragicznie przez Brzenczyszczykiewicza który mial polamane piora. Brzenczyszczykiewicz umarł na katar, bo pomoc, ktora miala 50% mózgu leczyla bardzo kaprysnie kartofle oraz zlewozmywak . Pogrzeb dżdżownicy odbył się, jednakże wczoraj zrobił to Edmund Zasmazka, ktory wykopol wielka dziura na polach pszenicy. Do domu wparzyla niewiasta beznoga, z nogą w gipsie pod pacha. Jej wąsy były wielgacHne i sięgały do zola szurajac. Miala blanta o [cenzura] wylocie ktory kopcił się niemożliwie niczym odrzutowiec F-18.Wuszt miala tyz ciepły niczym szarlotka starego kotka co fest smierdzial odcHodami babci klozetowej ktora byla bardzo wrazliwa na wycie kotow zarówno zmechanizowanych jak i manualnych. Zmechanizowane koty szablozebne były zachwycone Francikiem Bułą, który onegdaj zastygl w lawie poniewaz wulkan był aktywny sejsmicznie. Francik wyciągnąl gana i strzelil wprost przed siebie i połknął wielkiego, brązowego slonia. Jego dluga, szczupła lanca latała niczym murzyńskie dredy. I wtedy nieoczekiwanie zesrał kloca wielkiego jak nadmuchany cyc nadmieniając wszystkie czesci Breżniewa śmieRdzielnego niczym Rysio Walecki z krainy Mapeciątek, który zjaDł owalne jajCo, które było nieswieze i smierdzialo starymi marynarzami sredniowiecznej floty współczesnej gabloty trombocytowskiej, fajnej, szczupłej, posiadającej kanapę koloru kolorowego sinokoperkowego. Wówczas jeden z dziesięciu marynarzy grilujących szczury powiedzial, ze ni ch**a nie da ta cała jego wiedza poszła w pizdu. Wtedy zaprzestał malowanie paznokci. Naogół maluje się w nogę olejną farbką lecz kutafonik zdecydowal z mamą, że nie bedzie jadł jajek na surowo poniewaz rosną one na jabłoni ktora jest wysoka i siega ponad gulik. W zaczarowanym wehikule pana Władka marszczył czoło podczas skrobania patelni. Wychodzilo mu to calkiem niezle wiec poszedl do kosciola na kolanach aBy zobaczyć rydzyka robiącego omlety po arabsku. Kiedyś rodzice Bena pojechali po prapraprababcie jego motorowerem zachaczając o spożywczy, w ktorym spotkali dwa moherowe berety unoszace się nad ziemią . Kłóciły się one bardzo na temat sytuacji politycznej w Izraelu. Gdyż propaganda niemiecka elegancko gawożyła z komunistami przy piwie o Lepperze Wasiliju kery sie puszczo na linie wraz z ciotka Zytą, która miała nieobciete paznokcie u lewej nogi, dzięki czemu mogła drapać Wasilija po plecach niczym druciana szczotka czesząca pudelka. Obywatel Chuck Noris bardzo się wqurwił obiągając stalową szynę swoją przyłbicą niezmordowaną w bojach o wyzwolenie Tadżykistanu z rąk Adama XVII Cherlawego, bo szyna owa się zluzowała po drodze krzyżowej, na skrzyżowaniu w Złotoryji. W Złotoryji też wczoraj wieczorem ktos podobny do Gargamela Józefa pobił babcię Stefana Łęckiego bejzbolem ocementowanym z wierzchu. Stefan kupił se klamkę ze złota od pasera spod mostu i schował ją za pasek aby jej nikt nie widzial. Stefan planował odje6ać śmietankę lecz go w porę pierdykło szybko jadące auto marki bi em dabliu, w momencie kiedy przechodził pod stara i zardzewiala estakada. Uderzony, wyleciał wysoko w powietrze i zrobil kilka kobylitek, no i stracił klamkę. Tak sie tym zmartwil, ze poszedł na piwo. Wypił jedno, potem drugie i poszedł się odlać. Jak go nie bylo ktos zapodal mu pigule do piwa. Gdy się odlewał zapodał se w kant na rozluźnienie niestety przeszedł mu prąd przez potylice. Na głowę spadła Stefanowi wielka donica z granitu, którą zrzucił mu na łeb gościu walący kupe w kabinie obok. Gdy Stefan sie otrząsnął spostrzegł, że nie ma na sobie spodni. Dlatego właśnie - pomyślał - boli mnie pupa która była cała czerwona. Otrzasnął się i wrócił dokończyć piwo, ktore okazalo sie cieple i ch****e ale golnął je na raz i wyszedł. Tableta wrzucona do piwa zaczęła szumiec mu w glowie niczym fale oceanu. Upadł nietomny w miejskim parku niedaleko ławki, na której ktoś już spał. Gosciu z ławki obudzony upadkiem Stefana deczko się zdenerwował i łykoł sobie z gwinta na uspokojenie, zaczął Stefana badać wzrokiem jakby chcial go zjesc. Po chwili podszedl do niego i zaczął szperać mu po kieszeniach. W lewej kieszeni spodni znalazl składaną sztuczna pochwę w kolorze kaki, kiedy to się skończy, przecież ten kolor jest lipny pomyślał ale z pochwy skorzystał (przeciez nie zmarnuje takiej okazji powiedzial do siebie). Ale George wyskoczył Stefanowi na ryju pod mostem za winklem na rogu Kościelnej i Wieniawskiego i zaświecił lampki na choince jak wrocil do domu, żeby nie siedzieć po ciemku. Nastepnie wrzucil do kominka trzy drwa, chociaż wcale nie było mu tak strasznie zimno mimo że pada śnieg i wieje z polnocy huragan halny nazwany Jadzia. Gdy polozyl sie na tapczanie...
_________________
>prawda leży na ulicy, nie w sieci na jakichś forach
leszcze dostają [cenzura], szczekają zamknięci w domach<
 
 
   
Chkn 



Wiek: 24
Dołączył: 18 Mar 2006
Posty: 807
Skąd: Bzów HQ
Wysłany: 2006-04-23, 13:56   

Była sobie grupa ludzi jednakowóż uczesanych i bardzo roztargnionych swoimi sprawami egzystencjonalnymi, które nagle zmieniły sie diametralnie poniewaz kilof 20kg ktory wzlecial wysoko ponad chmury. Nastepnego poranka złodzieje ku zaskoczeniu wszystkich odkryli, iz wyimaginowany, zniewolony jak modliszka przestępca. Obślizgły przywódca Szpatułkonos wraz z swoim pytonem znaleźli dWie piękne fifki. Goździkowa powiedziala, że widziala palących prześcieradło. Szybko jednak doszła w wąwozie. SZpatułkonos pierdnoł poteznie i ziemia sie zatrzęsła tak, że ludzie uciekli daleko na rowerach śnieznych w kierunku duzego komiNa, który stał. Następnego ranka Goździkowa heftowała pomidorami na kolanach Jelcyna robiąc zupe . Po kąpieli usiadła na minie przodem do Stefana łykająć płomienie , ktore smiertelnie ją skrzywdzily. Cierpiała poniewaz ogien sparaliżował glowny przepływ pradu w glownym kanale edukacyjnym jej babki Hildy. Wtórno-odłamkowy niewypał wlecioł do kanału TV TRWAM. Ojciec wiolonczelista Rydzyk zanucił Mandaryne znaną jako piekna blondyna ktoRA na cyckach miała przycisk do spłóczki transportującej uryne na planete Mars. Osaczona Mandaryna i Rydz klepali sie po głowach poniewaz świeżb zeżarł trawe bardzo.Kopytko napisane międzygalaktycznie między drzewami owocowymi baniakowatonicznościowcowotnymi a jowiszem zostalo osrane tragicznie przez Brzenczyszczykiewicza który mial polamane piora. Brzenczyszczykiewicz umarł na katar, bo pomoc, ktora miala 50% mózgu leczyla bardzo kaprysnie kartofle oraz zlewozmywak . Pogrzeb dżdżownicy odbył się, jednakże wczoraj zrobił to Edmund Zasmazka, ktory wykopol wielka dziura na polach pszenicy. Do domu wparzyla niewiasta beznoga, z nogą w gipsie pod pacha. Jej wąsy były wielgacHne i sięgały do zola szurajac. Miala blanta o [cenzura] wylocie ktory kopcił się niemożliwie niczym odrzutowiec F-18.Wuszt miala tyz ciepły niczym szarlotka starego kotka co fest smierdzial odcHodami babci klozetowej ktora byla bardzo wrazliwa na wycie kotow zarówno zmechanizowanych jak i manualnych. Zmechanizowane koty szablozebne były zachwycone Francikiem Bułą, który onegdaj zastygl w lawie poniewaz wulkan był aktywny sejsmicznie. Francik wyciągnąl gana i strzelil wprost przed siebie i połknął wielkiego, brązowego slonia. Jego dluga, szczupła lanca latała niczym murzyńskie dredy. I wtedy nieoczekiwanie zesrał kloca wielkiego jak nadmuchany cyc nadmieniając wszystkie czesci Breżniewa śmieRdzielnego niczym Rysio Walecki z krainy Mapeciątek, który zjaDł owalne jajCo, które było nieswieze i smierdzialo starymi marynarzami sredniowiecznej floty współczesnej gabloty trombocytowskiej, fajnej, szczupłej, posiadającej kanapę koloru kolorowego sinokoperkowego. Wówczas jeden z dziesięciu marynarzy grilujących szczury powiedzial, ze ni ch**a nie da ta cała jego wiedza poszła w pizdu. Wtedy zaprzestał malowanie paznokci. Naogół maluje się w nogę olejną farbką lecz kutafonik zdecydowal z mamą, że nie bedzie jadł jajek na surowo poniewaz rosną one na jabłoni ktora jest wysoka i siega ponad gulik. W zaczarowanym wehikule pana Władka marszczył czoło podczas skrobania patelni. Wychodzilo mu to calkiem niezle wiec poszedl do kosciola na kolanach aBy zobaczyć rydzyka robiącego omlety po arabsku. Kiedyś rodzice Bena pojechali po prapraprababcie jego motorowerem zachaczając o spożywczy, w ktorym spotkali dwa moherowe berety unoszace się nad ziemią . Kłóciły się one bardzo na temat sytuacji politycznej w Izraelu. Gdyż propaganda niemiecka elegancko gawożyła z komunistami przy piwie o Lepperze Wasiliju kery sie puszczo na linie wraz z ciotka Zytą, która miała nieobciete paznokcie u lewej nogi, dzięki czemu mogła drapać Wasilija po plecach niczym druciana szczotka czesząca pudelka. Obywatel Chuck Noris bardzo się wqurwił obiągając stalową szynę swoją przyłbicą niezmordowaną w bojach o wyzwolenie Tadżykistanu z rąk Adama XVII Cherlawego, bo szyna owa się zluzowała po drodze krzyżowej, na skrzyżowaniu w Złotoryji. W Złotoryji też wczoraj wieczorem ktos podobny do Gargamela Józefa pobił babcię Stefana Łęckiego bejzbolem ocementowanym z wierzchu. Stefan kupił se klamkę ze złota od pasera spod mostu i schował ją za pasek aby jej nikt nie widzial. Stefan planował odje6ać śmietankę lecz go w porę pierdykło szybko jadące auto marki bi em dabliu, w momencie kiedy przechodził pod stara i zardzewiala estakada. Uderzony, wyleciał wysoko w powietrze i zrobil kilka kobylitek, no i stracił klamkę. Tak sie tym zmartwil, ze poszedł na piwo. Wypił jedno, potem drugie i poszedł się odlać. Jak go nie bylo ktos zapodal mu pigule do piwa. Gdy się odlewał zapodał se w kant na rozluźnienie niestety przeszedł mu prąd przez potylice. Na głowę spadła Stefanowi wielka donica z granitu, którą zrzucił mu na łeb gościu walący kupe w kabinie obok. Gdy Stefan sie otrząsnął spostrzegł, że nie ma na sobie spodni. Dlatego właśnie - pomyślał - boli mnie pupa która była cała czerwona. Otrzasnął się i wrócił dokończyć piwo, ktore okazalo sie cieple i ch****e ale golnął je na raz i wyszedł. Tableta wrzucona do piwa zaczęła szumiec mu w glowie niczym fale oceanu. Upadł nietomny w miejskim parku niedaleko ławki, na której ktoś już spał. Gosciu z ławki obudzony upadkiem Stefana deczko się zdenerwował i łykoł sobie z gwinta na uspokojenie, zaczął Stefana badać wzrokiem jakby chcial go zjesc. Po chwili podszedl do niego i zaczął szperać mu po kieszeniach. W lewej kieszeni spodni znalazl składaną sztuczna pochwę w kolorze kaki, kiedy to się skończy, przecież ten kolor jest lipny pomyślał ale z pochwy skorzystał (przeciez nie zmarnuje takiej okazji powiedzial do siebie). Ale George wyskoczył Stefanowi na ryju pod mostem za winklem na rogu Kościelnej i Wieniawskiego i zaświecił lampki na choince jak wrocil do domu, żeby nie siedzieć po ciemku. Nastepnie wrzucil do kominka trzy drwa, chociaż wcale nie było mu tak strasznie zimno mimo że pada śnieg i wieje z polnocy huragan halny nazwany Jadzia. Gdy polozyl sie na tapczanie, coś wpiło mu się w plec.
_________________
BASS IS BOSS
www.nnm.ru

 
 
   
CzaHH 



Wiek: 25
Dołączył: 19 Mar 2006
Posty: 27
Skąd: Centrum Dowodzenia
Wysłany: 2006-04-23, 15:16   

Była sobie grupa ludzi jednakowóż uczesanych i bardzo roztargnionych swoimi sprawami egzystencjonalnymi, które nagle zmieniły sie diametralnie poniewaz kilof 20kg ktory wzlecial wysoko ponad chmury. Nastepnego poranka złodzieje ku zaskoczeniu wszystkich odkryli, iz wyimaginowany, zniewolony jak modliszka przestępca. Obślizgły przywódca Szpatułkonos wraz z swoim pytonem znaleźli dWie piękne fifki. Goździkowa powiedziala, że widziala palących prześcieradło. Szybko jednak doszła w wąwozie. SZpatułkonos pierdnoł poteznie i ziemia sie zatrzęsła tak, że ludzie uciekli daleko na rowerach śnieznych w kierunku duzego komiNa, który stał. Następnego ranka Goździkowa heftowała pomidorami na kolanach Jelcyna robiąc zupe . Po kąpieli usiadła na minie przodem do Stefana łykająć płomienie , ktore smiertelnie ją skrzywdzily. Cierpiała poniewaz ogien sparaliżował glowny przepływ pradu w glownym kanale edukacyjnym jej babki Hildy. Wtórno-odłamkowy niewypał wlecioł do kanału TV TRWAM. Ojciec wiolonczelista Rydzyk zanucił Mandaryne znaną jako piekna blondyna ktoRA na cyckach miała przycisk do spłóczki transportującej uryne na planete Mars. Osaczona Mandaryna i Rydz klepali sie po głowach poniewaz świeżb zeżarł trawe bardzo.Kopytko napisane międzygalaktycznie między drzewami owocowymi baniakowatonicznościowcowotnymi a jowiszem zostalo osrane tragicznie przez Brzenczyszczykiewicza który mial polamane piora. Brzenczyszczykiewicz umarł na katar, bo pomoc, ktora miala 50% mózgu leczyla bardzo kaprysnie kartofle oraz zlewozmywak . Pogrzeb dżdżownicy odbył się, jednakże wczoraj zrobił to Edmund Zasmazka, ktory wykopol wielka dziura na polach pszenicy. Do domu wparzyla niewiasta beznoga, z nogą w gipsie pod pacha. Jej wąsy były wielgacHne i sięgały do zola szurajac. Miala blanta o [cenzura] wylocie ktory kopcił się niemożliwie niczym odrzutowiec F-18.Wuszt miala tyz ciepły niczym szarlotka starego kotka co fest smierdzial odcHodami babci klozetowej ktora byla bardzo wrazliwa na wycie kotow zarówno zmechanizowanych jak i manualnych. Zmechanizowane koty szablozebne były zachwycone Francikiem Bułą, który onegdaj zastygl w lawie poniewaz wulkan był aktywny sejsmicznie. Francik wyciągnąl gana i strzelil wprost przed siebie i połknął wielkiego, brązowego slonia. Jego dluga, szczupła lanca latała niczym murzyńskie dredy. I wtedy nieoczekiwanie zesrał kloca wielkiego jak nadmuchany cyc nadmieniając wszystkie czesci Breżniewa śmieRdzielnego niczym Rysio Walecki z krainy Mapeciątek, który zjaDł owalne jajCo, które było nieswieze i smierdzialo starymi marynarzami sredniowiecznej floty współczesnej gabloty trombocytowskiej, fajnej, szczupłej, posiadającej kanapę koloru kolorowego sinokoperkowego. Wówczas jeden z dziesięciu marynarzy grilujących szczury powiedzial, ze ni ch**a nie da ta cała jego wiedza poszła w pizdu. Wtedy zaprzestał malowanie paznokci. Naogół maluje się w nogę olejną farbką lecz kutafonik zdecydowal z mamą, że nie bedzie jadł jajek na surowo poniewaz rosną one na jabłoni ktora jest wysoka i siega ponad gulik. W zaczarowanym wehikule pana Władka marszczył czoło podczas skrobania patelni. Wychodzilo mu to calkiem niezle wiec poszedl do kosciola na kolanach aBy zobaczyć rydzyka robiącego omlety po arabsku. Kiedyś rodzice Bena pojechali po prapraprababcie jego motorowerem zachaczając o spożywczy, w ktorym spotkali dwa moherowe berety unoszace się nad ziemią . Kłóciły się one bardzo na temat sytuacji politycznej w Izraelu. Gdyż propaganda niemiecka elegancko gawożyła z komunistami przy piwie o Lepperze Wasiliju kery sie puszczo na linie wraz z ciotka Zytą, która miała nieobciete paznokcie u lewej nogi, dzięki czemu mogła drapać Wasilija po plecach niczym druciana szczotka czesząca pudelka. Obywatel Chuck Noris bardzo się wqurwił obiągając stalową szynę swoją przyłbicą niezmordowaną w bojach o wyzwolenie Tadżykistanu z rąk Adama XVII Cherlawego, bo szyna owa się zluzowała po drodze krzyżowej, na skrzyżowaniu w Złotoryji. W Złotoryji też wczoraj wieczorem ktos podobny do Gargamela Józefa pobił babcię Stefana Łęckiego bejzbolem ocementowanym z wierzchu. Stefan kupił se klamkę ze złota od pasera spod mostu i schował ją za pasek aby jej nikt nie widzial. Stefan planował odje6ać śmietankę lecz go w porę pierdykło szybko jadące auto marki bi em dabliu, w momencie kiedy przechodził pod stara i zardzewiala estakada. Uderzony, wyleciał wysoko w powietrze i zrobil kilka kobylitek, no i stracił klamkę. Tak sie tym zmartwil, ze poszedł na piwo. Wypił jedno, potem drugie i poszedł się odlać. Jak go nie bylo ktos zapodal mu pigule do piwa. Gdy się odlewał zapodał se w kant na rozluźnienie niestety przeszedł mu prąd przez potylice. Na głowę spadła Stefanowi wielka donica z granitu, którą zrzucił mu na łeb gościu walący kupe w kabinie obok. Gdy Stefan sie otrząsnął spostrzegł, że nie ma na sobie spodni. Dlatego właśnie - pomyślał - boli mnie pupa która była cała czerwona. Otrzasnął się i wrócił dokończyć piwo, ktore okazalo sie cieple i ch****e ale golnął je na raz i wyszedł. Tableta wrzucona do piwa zaczęła szumiec mu w glowie niczym fale oceanu. Upadł nietomny w miejskim parku niedaleko ławki, na której ktoś już spał. Gosciu z ławki obudzony upadkiem Stefana deczko się zdenerwował i łykoł sobie z gwinta na uspokojenie, zaczął Stefana badać wzrokiem jakby chcial go zjesc. Po chwili podszedl do niego i zaczął szperać mu po kieszeniach. W lewej kieszeni spodni znalazl składaną sztuczna pochwę w kolorze kaki, kiedy to się skończy, przecież ten kolor jest lipny pomyślał ale z pochwy skorzystał (przeciez nie zmarnuje takiej okazji powiedzial do siebie). Ale George wyskoczył Stefanowi na ryju pod mostem za winklem na rogu Kościelnej i Wieniawskiego i zaświecił lampki na choince jak wrocil do domu, żeby nie siedzieć po ciemku. Nastepnie wrzucil do kominka trzy drwa, chociaż wcale nie było mu tak strasznie zimno mimo że pada śnieg i wieje z polnocy huragan halny nazwany Jadzia. Gdy polozyl sie na tapczanie, coś wpiło mu się w plec.Ze zdziwieniem stwierdził że to widły,
_________________
Hable Hable
 
 
   
Chkn 



Wiek: 24
Dołączył: 18 Mar 2006
Posty: 807
Skąd: Bzów HQ
Wysłany: 2006-04-23, 19:00   

Była sobie grupa ludzi jednakowóż uczesanych i bardzo roztargnionych swoimi sprawami egzystencjonalnymi, które nagle zmieniły sie diametralnie poniewaz kilof 20kg ktory wzlecial wysoko ponad chmury. Nastepnego poranka złodzieje ku zaskoczeniu wszystkich odkryli, iz wyimaginowany, zniewolony jak modliszka przestępca. Obślizgły przywódca Szpatułkonos wraz z swoim pytonem znaleźli dWie piękne fifki. Goździkowa powiedziala, że widziala palących prześcieradło. Szybko jednak doszła w wąwozie. SZpatułkonos pierdnoł poteznie i ziemia sie zatrzęsła tak, że ludzie uciekli daleko na rowerach śnieznych w kierunku duzego komiNa, który stał. Następnego ranka Goździkowa heftowała pomidorami na kolanach Jelcyna robiąc zupe . Po kąpieli usiadła na minie przodem do Stefana łykająć płomienie , ktore smiertelnie ją skrzywdzily. Cierpiała poniewaz ogien sparaliżował glowny przepływ pradu w glownym kanale edukacyjnym jej babki Hildy. Wtórno-odłamkowy niewypał wlecioł do kanału TV TRWAM. Ojciec wiolonczelista Rydzyk zanucił Mandaryne znaną jako piekna blondyna ktoRA na cyckach miała przycisk do spłóczki transportującej uryne na planete Mars. Osaczona Mandaryna i Rydz klepali sie po głowach poniewaz świeżb zeżarł trawe bardzo.Kopytko napisane międzygalaktycznie między drzewami owocowymi baniakowatonicznościowcowotnymi a jowiszem zostalo osrane tragicznie przez Brzenczyszczykiewicza który mial polamane piora. Brzenczyszczykiewicz umarł na katar, bo pomoc, ktora miala 50% mózgu leczyla bardzo kaprysnie kartofle oraz zlewozmywak . Pogrzeb dżdżownicy odbył się, jednakże wczoraj zrobił to Edmund Zasmazka, ktory wykopol wielka dziura na polach pszenicy. Do domu wparzyla niewiasta beznoga, z nogą w gipsie pod pacha. Jej wąsy były wielgacHne i sięgały do zola szurajac. Miala blanta o [cenzura] wylocie ktory kopcił się niemożliwie niczym odrzutowiec F-18.Wuszt miala tyz ciepły niczym szarlotka starego kotka co fest smierdzial odcHodami babci klozetowej ktora byla bardzo wrazliwa na wycie kotow zarówno zmechanizowanych jak i manualnych. Zmechanizowane koty szablozebne były zachwycone Francikiem Bułą, który onegdaj zastygl w lawie poniewaz wulkan był aktywny sejsmicznie. Francik wyciągnąl gana i strzelil wprost przed siebie i połknął wielkiego, brązowego slonia. Jego dluga, szczupła lanca latała niczym murzyńskie dredy. I wtedy nieoczekiwanie zesrał kloca wielkiego jak nadmuchany cyc nadmieniając wszystkie czesci Breżniewa śmieRdzielnego niczym Rysio Walecki z krainy Mapeciątek, który zjaDł owalne jajCo, które było nieswieze i smierdzialo starymi marynarzami sredniowiecznej floty współczesnej gabloty trombocytowskiej, fajnej, szczupłej, posiadającej kanapę koloru kolorowego sinokoperkowego. Wówczas jeden z dziesięciu marynarzy grilujących szczury powiedzial, ze ni ch**a nie da ta cała jego wiedza poszła w pizdu. Wtedy zaprzestał malowanie paznokci. Naogół maluje się w nogę olejną farbką lecz kutafonik zdecydowal z mamą, że nie bedzie jadł jajek na surowo poniewaz rosną one na jabłoni ktora jest wysoka i siega ponad gulik. W zaczarowanym wehikule pana Władka marszczył czoło podczas skrobania patelni. Wychodzilo mu to calkiem niezle wiec poszedl do kosciola na kolanach aBy zobaczyć rydzyka robiącego omlety po arabsku. Kiedyś rodzice Bena pojechali po prapraprababcie jego motorowerem zachaczając o spożywczy, w ktorym spotkali dwa moherowe berety unoszace się nad ziemią . Kłóciły się one bardzo na temat sytuacji politycznej w Izraelu. Gdyż propaganda niemiecka elegancko gawożyła z komunistami przy piwie o Lepperze Wasiliju kery sie puszczo na linie wraz z ciotka Zytą, która miała nieobciete paznokcie u lewej nogi, dzięki czemu mogła drapać Wasilija po plecach niczym druciana szczotka czesząca pudelka. Obywatel Chuck Noris bardzo się wqurwił obiągając stalową szynę swoją przyłbicą niezmordowaną w bojach o wyzwolenie Tadżykistanu z rąk Adama XVII Cherlawego, bo szyna owa się zluzowała po drodze krzyżowej, na skrzyżowaniu w Złotoryji. W Złotoryji też wczoraj wieczorem ktos podobny do Gargamela Józefa pobił babcię Stefana Łęckiego bejzbolem ocementowanym z wierzchu. Stefan kupił se klamkę ze złota od pasera spod mostu i schował ją za pasek aby jej nikt nie widzial. Stefan planował odje6ać śmietankę lecz go w porę pierdykło szybko jadące auto marki bi em dabliu, w momencie kiedy przechodził pod stara i zardzewiala estakada. Uderzony, wyleciał wysoko w powietrze i zrobil kilka kobylitek, no i stracił klamkę. Tak sie tym zmartwil, ze poszedł na piwo. Wypił jedno, potem drugie i poszedł się odlać. Jak go nie bylo ktos zapodal mu pigule do piwa. Gdy się odlewał zapodał se w kant na rozluźnienie niestety przeszedł mu prąd przez potylice. Na głowę spadła Stefanowi wielka donica z granitu, którą zrzucił mu na łeb gościu walący kupe w kabinie obok. Gdy Stefan sie otrząsnął spostrzegł, że nie ma na sobie spodni. Dlatego właśnie - pomyślał - boli mnie pupa która była cała czerwona. Otrzasnął się i wrócił dokończyć piwo, ktore okazalo sie cieple i ch****e ale golnął je na raz i wyszedł. Tableta wrzucona do piwa zaczęła szumiec mu w glowie niczym fale oceanu. Upadł nietomny w miejskim parku niedaleko ławki, na której ktoś już spał. Gosciu z ławki obudzony upadkiem Stefana deczko się zdenerwował i łykoł sobie z gwinta na uspokojenie, zaczął Stefana badać wzrokiem jakby chcial go zjesc. Po chwili podszedl do niego i zaczął szperać mu po kieszeniach. W lewej kieszeni spodni znalazl składaną sztuczna pochwę w kolorze kaki, kiedy to się skończy, przecież ten kolor jest lipny pomyślał ale z pochwy skorzystał (przeciez nie zmarnuje takiej okazji powiedzial do siebie). Ale George wyskoczył Stefanowi na ryju pod mostem za winklem na rogu Kościelnej i Wieniawskiego i zaświecił lampki na choince jak wrocil do domu, żeby nie siedzieć po ciemku. Nastepnie wrzucil do kominka trzy drwa, chociaż wcale nie było mu tak strasznie zimno mimo że pada śnieg i wieje z polnocy huragan halny nazwany Jadzia. Gdy polozyl sie na tapczanie, coś wpiło mu się w plec. Ze zdziwieniem stwierdził że to widły ostre jak diabli, które...
_________________
BASS IS BOSS
www.nnm.ru

 
 
   
Geko 



Wiek: 22
Dołączył: 24 Mar 2006
Posty: 65
Skąd: Fiolkov Zwei
Wysłany: 2006-04-24, 19:06   

Była sobie grupa ludzi jednakowóż uczesanych i bardzo roztargnionych swoimi sprawami egzystencjonalnymi, które nagle zmieniły sie diametralnie poniewaz kilof 20kg ktory wzlecial wysoko ponad chmury. Nastepnego poranka złodzieje ku zaskoczeniu wszystkich odkryli, iz wyimaginowany, zniewolony jak modliszka przestępca. Obślizgły przywódca Szpatułkonos wraz z swoim pytonem znaleźli dWie piękne fifki. Goździkowa powiedziala, że widziala palących prześcieradło. Szybko jednak doszła w wąwozie. SZpatułkonos pierdnoł poteznie i ziemia sie zatrzęsła tak, że ludzie uciekli daleko na rowerach śnieznych w kierunku duzego komiNa, który stał. Następnego ranka Goździkowa heftowała pomidorami na kolanach Jelcyna robiąc zupe . Po kąpieli usiadła na minie przodem do Stefana łykająć płomienie , ktore smiertelnie ją skrzywdzily. Cierpiała poniewaz ogien sparaliżował glowny przepływ pradu w glownym kanale edukacyjnym jej babki Hildy. Wtórno-odłamkowy niewypał wlecioł do kanału TV TRWAM. Ojciec wiolonczelista Rydzyk zanucił Mandaryne znaną jako piekna blondyna ktoRA na cyckach miała przycisk do spłóczki transportującej uryne na planete Mars. Osaczona Mandaryna i Rydz klepali sie po głowach poniewaz świeżb zeżarł trawe bardzo.Kopytko napisane międzygalaktycznie między drzewami owocowymi baniakowatonicznościowcowotnymi a jowiszem zostalo osrane tragicznie przez Brzenczyszczykiewicza który mial polamane piora. Brzenczyszczykiewicz umarł na katar, bo pomoc, ktora miala 50% mózgu leczyla bardzo kaprysnie kartofle oraz zlewozmywak . Pogrzeb dżdżownicy odbył się, jednakże wczoraj zrobił to Edmund Zasmazka, ktory wykopol wielka dziura na polach pszenicy. Do domu wparzyla niewiasta beznoga, z nogą w gipsie pod pacha. Jej wąsy były wielgacHne i sięgały do zola szurajac. Miala blanta o [cenzura] wylocie ktory kopcił się niemożliwie niczym odrzutowiec F-18.Wuszt miala tyz ciepły niczym szarlotka starego kotka co fest smierdzial odcHodami babci klozetowej ktora byla bardzo wrazliwa na wycie kotow zarówno zmechanizowanych jak i manualnych. Zmechanizowane koty szablozebne były zachwycone Francikiem Bułą, który onegdaj zastygl w lawie poniewaz wulkan był aktywny sejsmicznie. Francik wyciągnąl gana i strzelil wprost przed siebie i połknął wielkiego, brązowego slonia. Jego dluga, szczupła lanca latała niczym murzyńskie dredy. I wtedy nieoczekiwanie zesrał kloca wielkiego jak nadmuchany cyc nadmieniając wszystkie czesci Breżniewa śmieRdzielnego niczym Rysio Walecki z krainy Mapeciątek, który zjaDł owalne jajCo, które było nieswieze i smierdzialo starymi marynarzami sredniowiecznej floty współczesnej gabloty trombocytowskiej, fajnej, szczupłej, posiadającej kanapę koloru kolorowego sinokoperkowego. Wówczas jeden z dziesięciu marynarzy grilujących szczury powiedzial, ze ni ch**a nie da ta cała jego wiedza poszła w pizdu. Wtedy zaprzestał malowanie paznokci. Naogół maluje się w nogę olejną farbką lecz kutafonik zdecydowal z mamą, że nie bedzie jadł jajek na surowo poniewaz rosną one na jabłoni ktora jest wysoka i siega ponad gulik. W zaczarowanym wehikule pana Władka marszczył czoło podczas skrobania patelni. Wychodzilo mu to calkiem niezle wiec poszedl do kosciola na kolanach aBy zobaczyć rydzyka robiącego omlety po arabsku. Kiedyś rodzice Bena pojechali po prapraprababcie jego motorowerem zachaczając o spożywczy, w ktorym spotkali dwa moherowe berety unoszace się nad ziemią . Kłóciły się one bardzo na temat sytuacji politycznej w Izraelu. Gdyż propaganda niemiecka elegancko gawożyła z komunistami przy piwie o Lepperze Wasiliju kery sie puszczo na linie wraz z ciotka Zytą, która miała nieobciete paznokcie u lewej nogi, dzięki czemu mogła drapać Wasilija po plecach niczym druciana szczotka czesząca pudelka. Obywatel Chuck Noris bardzo się wqurwił obiągając stalową szynę swoją przyłbicą niezmordowaną w bojach o wyzwolenie Tadżykistanu z rąk Adama XVII Cherlawego, bo szyna owa się zluzowała po drodze krzyżowej, na skrzyżowaniu w Złotoryji. W Złotoryji też wczoraj wieczorem ktos podobny do Gargamela Józefa pobił babcię Stefana Łęckiego bejzbolem ocementowanym z wierzchu. Stefan kupił se klamkę ze złota od pasera spod mostu i schował ją za pasek aby jej nikt nie widzial. Stefan planował odje6ać śmietankę lecz go w porę pierdykło szybko jadące auto marki bi em dabliu, w momencie kiedy przechodził pod stara i zardzewiala estakada. Uderzony, wyleciał wysoko w powietrze i zrobil kilka kobylitek, no i stracił klamkę. Tak sie tym zmartwil, ze poszedł na piwo. Wypił jedno, potem drugie i poszedł się odlać. Jak go nie bylo ktos zapodal mu pigule do piwa. Gdy się odlewał zapodał se w kant na rozluźnienie niestety przeszedł mu prąd przez potylice. Na głowę spadła Stefanowi wielka donica z granitu, którą zrzucił mu na łeb gościu walący kupe w kabinie obok. Gdy Stefan sie otrząsnął spostrzegł, że nie ma na sobie spodni. Dlatego właśnie - pomyślał - boli mnie pupa która była cała czerwona. Otrzasnął się i wrócił dokończyć piwo, ktore okazalo sie cieple i ch****e ale golnął je na raz i wyszedł. Tableta wrzucona do piwa zaczęła szumiec mu w glowie niczym fale oceanu. Upadł nietomny w miejskim parku niedaleko ławki, na której ktoś już spał. Gosciu z ławki obudzony upadkiem Stefana deczko się zdenerwował i łykoł sobie z gwinta na uspokojenie, zaczął Stefana badać wzrokiem jakby chcial go zjesc. Po chwili podszedl do niego i zaczął szperać mu po kieszeniach. W lewej kieszeni spodni znalazl składaną sztuczna pochwę w kolorze kaki, kiedy to się skończy, przecież ten kolor jest lipny pomyślał ale z pochwy skorzystał (przeciez nie zmarnuje takiej okazji powiedzial do siebie). Ale George wyskoczył Stefanowi na ryju pod mostem za winklem na rogu Kościelnej i Wieniawskiego i zaświecił lampki na choince jak wrocil do domu, żeby nie siedzieć po ciemku. Nastepnie wrzucil do kominka trzy drwa, chociaż wcale nie było mu tak strasznie zimno mimo że pada śnieg i wieje z polnocy huragan halny nazwany Jadzia. Gdy polozyl sie na tapczanie, coś wpiło mu się w plec. Ze zdziwieniem stwierdził że to widły ostre jak diabli, które waliły na ....
_________________

 
 
   
Chkn 



Wiek: 24
Dołączył: 18 Mar 2006
Posty: 807
Skąd: Bzów HQ
Wysłany: 2006-04-24, 19:35   

Była sobie grupa ludzi jednakowóż uczesanych i bardzo roztargnionych swoimi sprawami egzystencjonalnymi, które nagle zmieniły sie diametralnie poniewaz kilof 20kg ktory wzlecial wysoko ponad chmury. Nastepnego poranka złodzieje ku zaskoczeniu wszystkich odkryli, iz wyimaginowany, zniewolony jak modliszka przestępca. Obślizgły przywódca Szpatułkonos wraz z swoim pytonem znaleźli dWie piękne fifki. Goździkowa powiedziala, że widziala palących prześcieradło. Szybko jednak doszła w wąwozie. SZpatułkonos pierdnoł poteznie i ziemia sie zatrzęsła tak, że ludzie uciekli daleko na rowerach śnieznych w kierunku duzego komiNa, który stał. Następnego ranka Goździkowa heftowała pomidorami na kolanach Jelcyna robiąc zupe . Po kąpieli usiadła na minie przodem do Stefana łykająć płomienie , ktore smiertelnie ją skrzywdzily. Cierpiała poniewaz ogien sparaliżował glowny przepływ pradu w glownym kanale edukacyjnym jej babki Hildy. Wtórno-odłamkowy niewypał wlecioł do kanału TV TRWAM. Ojciec wiolonczelista Rydzyk zanucił Mandaryne znaną jako piekna blondyna ktoRA na cyckach miała przycisk do spłóczki transportującej uryne na planete Mars. Osaczona Mandaryna i Rydz klepali sie po głowach poniewaz świeżb zeżarł trawe bardzo.Kopytko napisane międzygalaktycznie między drzewami owocowymi baniakowatonicznościowcowotnymi a jowiszem zostalo osrane tragicznie przez Brzenczyszczykiewicza który mial polamane piora. Brzenczyszczykiewicz umarł na katar, bo pomoc, ktora miala 50% mózgu leczyla bardzo kaprysnie kartofle oraz zlewozmywak . Pogrzeb dżdżownicy odbył się, jednakże wczoraj zrobił to Edmund Zasmazka, ktory wykopol wielka dziura na polach pszenicy. Do domu wparzyla niewiasta beznoga, z nogą w gipsie pod pacha. Jej wąsy były wielgacHne i sięgały do zola szurajac. Miala blanta o [cenzura] wylocie ktory kopcił się niemożliwie niczym odrzutowiec F-18.Wuszt miala tyz ciepły niczym szarlotka starego kotka co fest smierdzial odcHodami babci klozetowej ktora byla bardzo wrazliwa na wycie kotow zarówno zmechanizowanych jak i manualnych. Zmechanizowane koty szablozebne były zachwycone Francikiem Bułą, który onegdaj zastygl w lawie poniewaz wulkan był aktywny sejsmicznie. Francik wyciągnąl gana i strzelil wprost przed siebie i połknął wielkiego, brązowego slonia. Jego dluga, szczupła lanca latała niczym murzyńskie dredy. I wtedy nieoczekiwanie zesrał kloca wielkiego jak nadmuchany cyc nadmieniając wszystkie czesci Breżniewa śmieRdzielnego niczym Rysio Walecki z krainy Mapeciątek, który zjaDł owalne jajCo, które było nieswieze i smierdzialo starymi marynarzami sredniowiecznej floty współczesnej gabloty trombocytowskiej, fajnej, szczupłej, posiadającej kanapę koloru kolorowego sinokoperkowego. Wówczas jeden z dziesięciu marynarzy grilujących szczury powiedzial, ze ni ch**a nie da ta cała jego wiedza poszła w pizdu. Wtedy zaprzestał malowanie paznokci. Naogół maluje się w nogę olejną farbką lecz kutafonik zdecydowal z mamą, że nie bedzie jadł jajek na surowo poniewaz rosną one na jabłoni ktora jest wysoka i siega ponad gulik. W zaczarowanym wehikule pana Władka marszczył czoło podczas skrobania patelni. Wychodzilo mu to calkiem niezle wiec poszedl do kosciola na kolanach aBy zobaczyć rydzyka robiącego omlety po arabsku. Kiedyś rodzice Bena pojechali po prapraprababcie jego motorowerem zachaczając o spożywczy, w ktorym spotkali dwa moherowe berety unoszace się nad ziemią . Kłóciły się one bardzo na temat sytuacji politycznej w Izraelu. Gdyż propaganda niemiecka elegancko gawożyła z komunistami przy piwie o Lepperze Wasiliju kery sie puszczo na linie wraz z ciotka Zytą, która miała nieobciete paznokcie u lewej nogi, dzięki czemu mogła drapać Wasilija po plecach niczym druciana szczotka czesząca pudelka. Obywatel Chuck Noris bardzo się wqurwił obiągając stalową szynę swoją przyłbicą niezmordowaną w bojach o wyzwolenie Tadżykistanu z rąk Adama XVII Cherlawego, bo szyna owa się zluzowała po drodze krzyżowej, na skrzyżowaniu w Złotoryji. W Złotoryji też wczoraj wieczorem ktos podobny do Gargamela Józefa pobił babcię Stefana Łęckiego bejzbolem ocementowanym z wierzchu. Stefan kupił se klamkę ze złota od pasera spod mostu i schował ją za pasek aby jej nikt nie widzial. Stefan planował odje6ać śmietankę lecz go w porę pierdykło szybko jadące auto marki bi em dabliu, w momencie kiedy przechodził pod stara i zardzewiala estakada. Uderzony, wyleciał wysoko w powietrze i zrobil kilka kobylitek, no i stracił klamkę. Tak sie tym zmartwil, ze poszedł na piwo. Wypił jedno, potem drugie i poszedł się odlać. Jak go nie bylo ktos zapodal mu pigule do piwa. Gdy się odlewał zapodał se w kant na rozluźnienie niestety przeszedł mu prąd przez potylice. Na głowę spadła Stefanowi wielka donica z granitu, którą zrzucił mu na łeb gościu walący kupe w kabinie obok. Gdy Stefan sie otrząsnął spostrzegł, że nie ma na sobie spodni. Dlatego właśnie - pomyślał - boli mnie pupa która była cała czerwona. Otrzasnął się i wrócił dokończyć piwo, ktore okazalo sie cieple i ch****e ale golnął je na raz i wyszedł. Tableta wrzucona do piwa zaczęła szumiec mu w glowie niczym fale oceanu. Upadł nietomny w miejskim parku niedaleko ławki, na której ktoś już spał. Gosciu z ławki obudzony upadkiem Stefana deczko się zdenerwował i łykoł sobie z gwinta na uspokojenie, zaczął Stefana badać wzrokiem jakby chcial go zjesc. Po chwili podszedl do niego i zaczął szperać mu po kieszeniach. W lewej kieszeni spodni znalazl składaną sztuczna pochwę w kolorze kaki, kiedy to się skończy, przecież ten kolor jest lipny pomyślał ale z pochwy skorzystał (przeciez nie zmarnuje takiej okazji powiedzial do siebie). Ale George wyskoczył Stefanowi na ryju pod mostem za winklem na rogu Kościelnej i Wieniawskiego i zaświecił lampki na choince jak wrocil do domu, żeby nie siedzieć po ciemku. Nastepnie wrzucil do kominka trzy drwa, chociaż wcale nie było mu tak strasznie zimno mimo że pada śnieg i wieje z polnocy huragan halny nazwany Jadzia. Gdy polozyl sie na tapczanie, coś wpiło mu się w plec. Ze zdziwieniem stwierdził że to widły ostre jak diabli, które waliły na dużą odległość...
_________________
BASS IS BOSS
www.nnm.ru

 
 
   
shoovarek1
[Usunięty]

Wysłany: 2006-04-24, 20:11   

No i tak to sie skończyło.
Zamykamy.
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Sprawdz takze: